Magda:

Moda fascynowała mnie od zawsze. Już jako mała dziewczynka z zapartym tchem, przyklejona do telewizora oglądałam pokazy mody, a w tle słuchałam „Wonderful World” Blacka. Pomimo  zachwytu, jaki wzbudzał we mnie świat mody, swoją karierę skierowałam w zupełnie inną stronę. Czy rzeczywiście?

Zostałam prawnikiem, ale gen fashion jednak pozostał we mnie. Kiedy w 2013 roku, po sukcesach, jakie w zakresie Fashion Law w Nowym Jorku odniosła Susan Scafidi, zdecydowałam się  promować tę dziedzinę w Polsce.

Prawo & Moda? Why not? Jak dla mnie połączenie idealne – tak uważałam – pomimo, że niektórzy moi branżowi koledzy, a nawet znajomi patrzyli z powątpiewaniem. I tak uważam do dziś. Dlatego zbudowałam swoją działalność wokół branży mody, a następnie wokół całej branży kreatywnej i właśnie tym podmiotom dedykowałam wsparcie prawne i biznesowe w każdym zakresie.

Funkcjonując w takim środowisku naturalnie zaczęłam zwracać uwagę na to, jak wyglądam i jak ważne jest to, jak przez pryzmat ubioru postrzegają mnie inni.

Nie szata zdobi człowieka powiesz? Akurat!

Gosia:

Zdobi i to bardzo. Pokazuje Twój szacunek do otoczenia, to, jakim człowiekiem jesteś i czy przywiązujesz wagę do szczegółów. Robi tak zwane pierwsze wrażenie – które podobno zrobić można właśnie tylko jeden raz.

Magda:

Zaczęłam też zastanawiać się jak moją branżę, tj. prawników, a w szczególności, jak prawniczki postrzega się w kontekście mody i ubioru. Odbyłam całe mnóstwo rozmów z koleżankami na temat tego, jak postrzegają swój ubiór, co mówią o swoim stylu. I co mi wyszło z tych konwersacji?

To, że jako prawniczki (i jako kobiety w ogóle) lubimy dobrze wyglądać i interesujemy się modą, ale przy tym jesteśmy zapracowane, zabiegane i w zasadzie nie eksperymentujemy z naszym ubiorem, a jeżeli już chcemy, to nie do końca wiemy, w którą stronę warto byłoby „poszaleć”, aby nie narazić się na krytykę, czy śmieszność, a przy tym nadal być prawniczym autorytetem.

A potem poznałam Gosię, osobę z wielką intuicją i wyczuciem stylu.

Gosia:

Moja przygoda z modą zaczęła się od doradzania w kwestii wizerunku koleżankom z korporacji, a potrzeba przekucia tego w zawód dojrzewała długo i stopniowo.

Będąc pracownikiem korporacji byłam na Waszym miejscu. Trzymając się w ryzach dresscode’u walczyłam o odrobinę wizerunkowej niezależności.

Teraz wspominam to tak: „Przez kilka lat robiłam mnóstwo dla innych, ale w końcu zdecydowałam się zrobić coś dla siebie. Zdobywszy odpowiednie kompetencje zaczęłam profesjonalnie doradzać w zakresie stylu i ubioru.

Z Magdą – przedstawicielką grupy zawodowej, do której m.in. kierujemy ten projekt poznałyśmy się na wakacjach. Od razu wiedziałyśmy, że znajdziemy wspólny język – połączyła nas, obok zamiłowania do aktywnego trybu życia, wielka pasja do mody. Na bazie naszych obserwacji szybko zdefiniowałyśmy, co chciałybyśmy robić – po prostu wspierać innych w  kształtowaniu ich stylu i budowania profesjonalnego wizerunku. Doświadczenie z zakresu stylizacji, marketingu i funkcjonowania w korporacji to idealny mix, żeby zająć się właśnie tym – doradzaniem kobietom sukcesu”.

I tak zrodził się pomysł na Look of law and more… zresztą – zobaczcie sami jak, inspirujemy zapracowane kobiety –  takie jak my.